55 lat z bajką: Jubilat Andersen i jego historia
lis 10th, 2009 | By admin | Category: Słowo na poniedziałek55 lat z bajką: Jubilat Andersen i jego historia
Andersenowska ekipa w komplecie i dobrych (urodzinowych) nastrojach. Fot. Jacek Babicz
Historia Teatru im. H. Ch. Andersena zaczęła się dawno, dawno temu od… „spektakularnego sukcesu!” – powiedzą Czytelnicy. Nie, moi drodzy, wszystko zaczęło się od klapy…*
Klapą było premierowe przedstawienie „Złota kula” Andrzeja Ejsmunda w reżyserii Maryli Kędry – pierwszej szefowej Teatru Lalki i Aktora, jak nazywał się kiedyś Teatr Andersena. To, że zaprezentowana w 1954 roku sztuka okazała się niewypałem, było wręcz błogosławieństwem, bo od tej pory mogło już być tylko lepiej.
Pochód ku lepszemu zaczął się wraz z wprowadzeniem się artystów do wyremontowanej dla ich potrzeb siedziby przy ul. Dominikańskiej 1. Siedziba miała ciekawą przeszłość – w pomieszczeniach, gdzie rezydowali aktorzy, przed wojną stolarze zbijali trumny, a piwnice były w przeszłości dzierżawione przez… rzeźnika! Legenda głosi, że w obecnej sali widowiskowej podpisano Unię Lubelską.
Prawdziwą rewolucję zgotował jednak Andersenowi kolejny dyrektor – Stanisław Ochmański. Nie chodzi nawet o to, że w 1960 r. teatr został upaństwowiony, ani że w 1964 roku Teatr Lalki i Aktora przyjął imię Hansa Christiana Andersena (nazwa została wybrana w drodze konkursu ogłoszonego w Kurierze Lubelskim). Ochmański przywiózł do Lublina nową jakość w teatrze – postawił na kameralność, motywy ludowe, no i na wybitnych artystów. Dzięki niemu z lubelskim teatrem współpracowali m.in. Jan Wilkowski, Bohdan Butenko, Adam Kilian, a muzykę pisali m.in. Krzysztof Penderecki, Stanisław Radwan i Czesław Niemen.
- Kiedy przyszedłem do Lublina z teatru „Arlekin” w Łodzi musiałem tu uczyć wszystkich: od aktorów, przez bileterów, po bufetową – mówi 80-letni dziś Ochmański.
Przyznaje, że przyjście tu było nie lada wyzwaniem – był wówczas najmłodszym dyrektorem teatru lalkowego w kraju. Eksperymentem na szczęście udanym.
- Udało mi się wyremontować budynek teatru, a wszyscy moi aktorzy zdali na 5 egzamin aktorski – opowiada Ochmański.
Także po jego odejściu, Andersen pod rządami kolejno: Mieczysława Ciesielskiego, Włodzimierza Fełenczaka, Tomasza Jaworskiego i Zdzisława Reja korzystał z talentu świetnych artystów, jak np.: Leszek Mądzik, Edward Lutczyn czy Jarosław Koziara. Teatr Andersena AD 2009 pod rządami Arkadiusza Klucznika przechodzi zmiany – jego deski zamieniły się w scenę koncertową, teatr przygotowuje coraz bardziej spektakularne inscenizacje znanych bajek (np. „Przygód Pszczółki Mai”). I bez ustanku przyciąga dużą (choć małą) publikę. – Kiedyś przypadkowo usłyszałem rozmowę pani od organizacji widowni, która niemal krzyczała przez telefon: „nie proszę pani, ani za tydzień, ani za miesiąc, nie mamy już ani jednego wolnego miejsca na spektaklu!” – opowiada Klucznik. – Czy można sobie wyobrazić lepszą recenzję?
Przy pisaniu artykułu korzystałem z tekstów H. Jurkowskiego i G. Kondrasiuka.
Paweł Franczak




